" O Światowidzie "

    Zdarzyło się to w czasach kiedy na piastowym tronie zasiadał Mieszko II, syn króla Bolesława Chrobrego. Z założonego przez Bolesława Chrobrego w nadbałtyckim Kołobrzegu biskupstwa, poganie wypędzili pierwszego biskupa Reinberna. Długą drogę przebył wypędzony biskup, zanim wychudzony, głodny, w postrzępionych szatach przybył do Kruszwicy, która w owym czasie zaliczana była do najbardziej znaczących grodów na terenie ziem polskich.
    Zamieszkał w skromnej chacie należącej do miejscowego rybaka. Chociaż gospodarz nie domyślał się nawet jak dostojnego gościa przyjmuje w swych progach, otoczył go wszechstronną opieką.
    Pewnego razu zaprowadził gościa do sąsiada, który pełnił posługę jako kapłan przy posągu Światowida.
    Piękny, wspaniały był posąg Światowida stojący na niewielkiej wysepce pośrodku jeziora Gopło. Nikt już nie pamiętał od kiedy posąg stoi, powszechnie sądzono, że wzniesiono go przed wieloma już wiekami. Wykonany był z wielkiego dębowego pnia, posiadał cztery twarze, każdą zwróconą w inną stronę świata i wzbudzał strach u każdego, kto się pojawił przed jego obliczem. Okoliczna ludność wierzyła, że Światowid czuwa nad ich bezpieczeństwem, nad pomyślnością kruszwickiego grodu,zapewniając mu dostatek i pomyślność. Wiara ta była tak silna, że starania mnichów szerzących nową, chrześcijańską wiarę były daremne. Wszyscy bali się gniewu Światowida.
    Reibern obejrzał posąg Światowida i długo tłumaczył pogańskiemu kapłanowi zasady nowej wiary. Bezskutecznie.
    Długie dysputy prowadzili jeszcze z sobą, często odwiedzali się, w końcu ich kontakty przerodziły się w przyjaźń. Pogański kapłan pozostał jednak przy swych pogańskich wierzeniach.
    Minął prawie rok od ich pierwszego spotkania, kiedy pogański kapłan ciężko zachorował. Pomimo starań zielarzy, mimo modłów zanoszonych do Światowida i czarów odprawianych przez czarowników nad łożem chorego, poganin stawał się coraz słabszy, widać było, że jego dni są policzone. Widząc zbliżającą się śmierć przyjaciela, biskup jeszcze raz podjął próbę nawrócenia go na nową wiarę. Bardzo już słaby poganin, resztkami sił odparł: Uwierzę w twojego Boga, jeśli okaże się silnieszy od mojego Światowida i przywróci mi zdrowie.
    Reinbern zaczął żarliwie modlić się.Modlił się cały dzień i całą noc, poszcząc i nie śpiąc, prosząc Boga o zdrowie dla swego przyjaciela.
    Rankiem przybiegł uradowany chłop z daleka wołając: Twój przyjaciel ozdrowiał!
    W tej samej chwili rozległ się potężny grzmot. Wyspa i stojący na niej posąg Światowida zniknęły w głębi jeziora. Nawrócony poganin- kapłan Światowida został wkrótce księdzem i wraz z mieszkańcami kruszwickiego grodu wybudował biskupowi Reinberowi, piękny, z kamiennych ciosów kościół, zaś po jego śmierci sam obrany został katolickim biskupem.
    Pomimo licznych poszukiwań nie odnaleziono pogrążonego w jeziornych wodach posągu Światowida. Tkwi zapewne głęboko, czekając na kolejną archeologiczną ekspedycję, poszukującą śladów naszej przeszłości.


( z opracowania Elżbiety Biernat )