" O Podziemnym Przejściu "
Był rok 1096. Kruszwica w owym czasie była potężnym, posiadającym trzy podgrodzia, otoczonym mocnymi wałami grodem. Nad bezpieczeństwem mieszkańców i podróżujących w okolicy kupców czuwała dobrze wyszkolona rycerska drużyna. Kruszwicki gród leżał bowiem na uczęszczanym szlaku handlowym, którym kupieckie karawany, nieraz z bardzo odległych krain, wędrowały nad Bałtyk, gdzie kupowano bursztyn.
Pewnego wiosennego dnia pod kruszwicki zamek zajechała kupiecka karawana z Moraw, a wraz z nią grupa wędrownych trubadurów, która swym śpiewem i tańcem rozweselała monotonny żywot mieszkańców grodu. Wśród wędrownych grajków była Elwira, córka żonglera, obdarzona nieprzeciętną urodą i pięknym, donośnym głosem. Podczas przedstawienia ujrzał ją kruszwicki komes, Zbigniew, syn króla Polski Władysława Hermana.
Zakochał się w pięknej Elwirze od pierwszego wejrzenia. Oczarowała go swym pięknym śpiewem, dziewczęcym wdziękiem i urodą.
Odtąd całe dnie spędzali razem. Zbigniew zaprosił na zamek wędrownych trubadurów i biesiadom, hulankom nie było końca.
Wkrótce dowiedział się o tym rezydujący w Gnieźnie król. Nie dowierzając pogłoskom osobiście udał się do Kruszwicy, by sprawdzić jak sprawuje się Zbigniew. To co ujrzał po przyjeździe wprawiło króla a srogi gniew. Nikt nie dbał o gród i jego obronę, obronne wały nie były naprawiane, a syn wraz z całą rycerską drużyną i zamkową służbą, codziennie urządzał huczne biesiady.
Pomiędzy ojcem a synem doszło do ostrej kłótni, podczas której Zbigniew zbuntował załogę zamku i wypowiedział posłuszeństwo ojcu.
Władysław Herman wrócił do stołecznego Gniezna, zabrał rycerstwo i ruszył ponownie do Kruszwicy. Zbigniew wystawił przeciwko ojcu 7 hufców kruszwickich wojów. Do bitwy doszło, na wielkiej leśnej polanie nieopodal Kruszwicy. Walki trwały od poranka aż do zmroku i zakończyły się zwycięstwem wojsk królewskich. Zbigniew wraz z ocalałą resztką swych wojów schronił się za wałami kruszwickiego grodu. Zemsta ojca na nieposłusznym synu była sroga. Nie ochroniły Zbigniewa wały grodu, nie ochroniły zamkowe mury. Władysław zdobył Kruszwicę i rozpoczął rzeź zbuntowanych, niewiernych mu, kruszwickich wojów. Zbigniew niemal w ostatniej chwili, wraz z nieliczną grupką najbliższych, schronił się w tajnym, podziemnym przejściu, którym zamierzał przejść na goplański Ostrów Rzępowski.
Rozsierdzony król widząc umykającego syna rzucił klątwę na uciekających. Podziemne przejście prowadzące na wyspę zawaliło się, grzebiąc buntowników.
Do dzisiejszego dnia woda nad zawalonym przejściem ma inny kolor, a są tacy, którzy twierdzą, że podczas burzy, kiedy piorun uderzy w wody Gopła, można zobaczyć cienie i usłyszeć jęki ginących ludzi.
( z opracowania Elżbiety Biernat )