Kruszwica na kartach "Kroniki polskiej" Galla Anonima
Kruszwica pojawiła się w "Kronice polskiej" za sprawą Zbigniewa- najstarszego syna Władysława Hermana. Historię Gall przedstawia następująco:
" A więc Zbigniew zrodzony przez księcia Władysława z nałożnicy, w mieście Krakowie w dojrzałym już wieku oddany został na naukę, a macocha odesłała go do Saksonii, do klasztoru mniszek, aby tam się kształcił. W tym czasie był komesem
pałacowym Sieciech, mąż wprawdzie rozumny, szlachetnego rodu i piękny, lecz zaślepiony
chciwością, przez którą wiele popełniał czynów okrutnych i nie do zniesienia. Jednych mianowicie z błahego powodu zaprzedawał w niewolę, innych z kraju wypędzał, ludzi niskiego stanu wynosił ponad szlachetnie urodzonych. Stąd poszło, że wielu z własnej woli, bez przymusu uchodziło z kraju, gdyż obawiali się, że doznają bez własnej winy tegoż samego losu. Lecz gdy przedtem ci zbiegowie błąkali się w różnych stronach, teraz za radą księcia Brzetysława zaczęli gromadzić się w Czechach. I tak czeską chytrością wynajęli jakichś ludzi, którzy po kryjomu wydobyli Zbigniewa z klasztoru mniszek. Mając tedy ze sobą Zbigniewa w Czechach zbiegowie posłali do komesa wrocławskiego, imieniem Magnus, poselstwo w te słowa: " Co do nas, komesie Magnusie, to bawiąc na obczyźnie jakoś znosimy zniewagi ze strony Sociecha, lecz tobie, Magnusie, któremu tytuł książęcy więcej przynosi chluby niż władzy, żałośnie współczujemy, skoro masz [tylko] trudy związane z władzą, ale nie władzę samą, bo nie śmiesz wydawać rozkazów przystawom Sieciecha. Lecz jeżelibyś chciał zrzucić z karku jarzmo niewoli, przyjmij spiesznie pod tarczę swej obrony młodzieńca, którego mamy [wśród siebie]". A wszystko to podsuwał [im] książę czeski, który chętnie siał niezgodę między Polakami. Usłyszawszy to Magnus, długo zrazu wahał się, lecz zasięgnąwszy rady co przedniejszych i znalazłszy ich poparcie, przychylił się do propozycji, przyjmując go [Zbigniewa].
Zasmucił się tym ojciec jego Władysław, lecz Sieciech z królową o wiele więcej się przerazili. Posłali więc do Magnusa i magnatów z okolic Wrocławia posła z zapytaniem, co by to miało znaczyć, że Zbigniewa wraz z zbiegami przyjęli bez rozkazu ojca: czy chcą być buntownikami, czy też zachować dlań posłuszeństwo? Na to wrocławianie jednomyślnie odpowiedzieli, że nie wydali kraju Czechom lub [innym] obcym narodom, lecz przyjęli [za] pana syna książęcego i przygarnęli własnych rodaków wygnanych, sami zaś chcą księciu panu i prawemu synowi jego, Bolesławowi, być wiernie posłusznymi we wszystkim i pod każdym względem, lecz pragną wszelkimi sposobami przeciwstawić się Sieciechowi i jego złym postępkom. Lud zaś chciał posła ukamienować, ponieważ fałszywymi wykrętami bronił strony Sieciecha.
Wzburzony tym, wielce Władysław i uniesiony wielkim gniewem Sieciech wezwali sobie na pomoc przeciw wrocławianom króla Węgier Władysława i księcia czeskiego Brzetysława, ale odnieśli stąd więcej hańby i szkody, niż sławy i zysku. Albowiem król Władysław byłby Sieciecha w więzach zabrał ze sobą na Węgry, gdyby ten ratując się nie uciekł wraz z malutkim Bolesławem. Gdy więc niczego siłą przeciw wrocławianom wskórać nie mogli, ponieważ swoi przeciw swoim nie chcieli prowadzić wojny, wbrew własnej woli zawarł ojciec pokój z synem i wtedy to po raz pierwszy uznał go swoim synem. Tymczasem Sieciech wróciwszy z Polski, dokąd był uciekł, kusił chytrze znaczniejszych spośród nich obietnicami i darami i powoli przeciągał ich na swoją stronę. W końcu zaś, po pozyskaniu przeważnej [ich] części, książę Władysław z wojskiem postąpił pod miasto Wrocław, mając już w ręku oddane sobie okoliczne grody. Zbigniew zaś widząc, że wielmoże w samym Wrocławiu i na zewnątrz opuścili go, i rozumiejąc, że trudno jest wierzgać przeciw ościeniowi, niepewny wierności pospólstwa i własnego życia, w nocy zbiegł, a uciekłszy wkroczył do grodu Kruszwicy, bogatego w rycerstwo, wpuszczony [tam] przez załogę grodu.
Ojciec wszakże rozgniewany, że on tak bezkarnie uszedł oraz że go kruszwiczanie przyjęli, [występując w ten sposób] przeciw niemu samemu, z tym samym wojskiem ruszył w pościg za uciekającym i z wszystkimi siłami podstąpił pod gród kruszwicki. Zbigniew zaś, przyzwawszy [na niemoc] mnóstwo pogan i mając [przy sobie] siedem hufców kruszwiczan, wyszedł z grodu i stoczył walkę z ojcem, lecz sprawiedliwy Sędzia rozsądził sprawę między ojcem a synem. Była to bowiem wojna gorzej niż domowa, gdzie syn przeciw ojcu, a brat przeciw bratu wzniósł zbrodniczy oręż. Tam to, jak sądzą, nieszczęsny Zbigniew przeklęty przez ojca zasłużył sobie na to, co się [z nim] stać miało; tam też Bóg wszechmogący księciu Władysławowi tak wielkie okazał miłosierdzie, że wytępił nieprzeliczone mnóstwo przeciwników, a z jego żołnierzy tylko bardzo niewielu śmierć zabrała. Tyle bowiem rozlano tam krwi ludzkiej i taka masa trupów wpadła do sąsiadującego z grodem jeziora, że od tego czasu żaden dobry chrześcijanin nie chciał jeść ryby z owej wody. W ten sposób Kruszwica, opływająca przedtem w bogactwa i [zasobna] w rycerstwo, zmieniła się nieomal w pustynię. Zbigniew tedy, ocaliwszy się wraz z nieliczną garstką ucieczką do grodu, nie był pewien, czy życie straci, czy któryś z członków. Atoli ojciec, nie szukając pomsty za młodzieńczą głupotę, by w rozpaczy nie przystał do pogan lub obcych ludów, skąd większe [jeszcze] mogłoby grozić niebezpieczeństwo- udzielił mu żądanej gwarancji nietykalności życia i członków, zabrał go [jednak] ze sobą na Mazowsze i tam go zaś przy konsekracji kościoła gnieźnieńskiego za wstawieniem się biskupów i możnych przyzwał go do siebie i za ich prośbami odzyskał [Zbigniew] łaskę, którą utracił. "
Księga 2, rozdz. 4-5.
Komentarz Witolda Hensela:
Droga wojsk Władysława wiodła, według wszelkiego prawdopodobieństwa, z Wrocławia przez Kalisz i Konin do Kruszwicy. Do walki doszło na zachodnim brzegu Gopła oraz na moście prowadzącym z zachodniego brzegu do grodu. Możliwe, że przyszłe badania na terenie obecnego namuliska, które wyrosło na miejscu dawnego jeziora oraz mostu, pozwolą odkryć szkielety uczestników tej bitwy. Że właśnie gdzieś w omawianym przez nas punkcie miała miejsce owa bitwa, wskazują liczne bezładnie ułożone szkielety, znalezione w rozmaitych latach w jego pobliżu podczas przypadkowych odkryć w Kruszwicy. Do najciekawszych spostrzeżeń z tej kategorii należy znalezisko szkieletów, na które natrafiono w 1912 r. podczas budowy domu przy ul. Zamkowej, w pobliżu jej wylotu z Rynku. Stwierdzono wówczas występowanie szkieletów młodych osobników, wśród których znajdowały się szczątki kobiet i dzieci. Najwidoczniej miasto wydane zostało na pastwę wojsk Hermanowych, które dokonały krwawego porachunku z ludnością Kruszwicy. Szkielety znaleziono na miejscu dawnej osady, stanowiącej zapewne część osiedla odkrytego podczas badań planowych. Przy szczątkach ludzkich znaleziono kabłączki skroniowe i inne ozdoby oraz rozmaite wyroby żelazne i ceramikę. Na podstawie tych właśnie zabytków można wnioskować z dużą dozą prawdopodobieństwa, że osobnicy ci znaleźli śmierć u schyłku XI w. Jako ciekawostkę przytoczyć jeszcze można fakt, że czaszka jednego z mężczyzn wykazywała ślad cięcia mieczem. Osobnik ten od ciosu jednak nie zginął, lecz po wypadku żył jeszcze dosyć długo, gdyż cięcie zarosło się prawie całkowicie. Nie wiadomo, natomiast, czy część szkieletów znalezionych w 1959 r. na ulicy Piasta wiąże się z tą bitwą. Wyjaśnią to dopiero późniejsze badania.
Wypadki, które rozegrały się wówczas w Kruszwicy, wpłynęły hamująco na jej dalszy rozwój, nie mówiąc o bezpośrednich zniszczeniach, jakie wtedy miasto nasze dotknęły. Wprawdzie w 1097 r. Wielkopolskę wraz z Kujawami, a więc i z Kruszwicą, dostaje wypuszczony przez Władysława Hermana z więzienia Zbigniew, dopuszczony do łask ojcowskich przy okazji zjazdu na konsekrację odbudowanej katedry gnieźnieńskiej. Po śmierci Władysława Hermana Zbigniew otrzymał dodatkowo Mazowsze. Panował w ten sposób nad trzema dzielnicami, które były zarodkową podstawą państwa polskiego i w łączności znajdowały się co najmniej od początków X w. Ten stan rzeczy uległ szybkiej zmianie na skutek sporów, jakie zaistniały między Bolesławem Krzywoustym (1102-1138) a Zbigniewem, w których wyniku nieślubny syn Hermana został w 1106 r. wyzuty z Wielkopolski i Kujaw, a w roku następnym wygnany również z Mazowsza. Wydarzenia te miały może pewien wpływ na decyzję wywyższenia Włocławka w stosunku do Kruszwicy, z czym się niewątpliwie spotykamy w XII w. Mógł przecież w tym wypadku odegrać rolę również wzgląd ogólniejszej natury. Ten sam, który doprowadził później do wysunięcia się Inowrocławia przed Kruszwicę. W każdym razie zwraca uwagę fakt, że Gall Anonim, mówiąc o miastach, które dostarczały wojów Bolesławowi Chrobremu, nie wspomina o Kruszwicy, a wymienia Włocławek. Nastąpiło to może na skutek panującej w otoczeniu Bolesława Krzywoustego niechęci do grodu kruszwickiego, którego mieszkańcy nie otaczali zapewne początkowo zbytnią sympatią tego władcy. Mógł to być także wręcz wymysł naszego kronikarza, opierającego się na aktualnej, współczesnej sobie sytuacji. Na podstawie bowiem analizy rozmaitych źródeł wybitna rola Kruszwicy w dobie monarchii wczesnopiastowskiej nie ulega wątpliwości.